Na rynku kosmetycznym roi się od etykiet. "Naturalny", "eko", "cruelty-free", "vegan" — słowa, które coraz częściej służą wizerunkowi, a nie faktycznej zawartości produktu. Chcemy być z Tobą szczerzy w kwestii tego, co te dwa certyfikaty oznaczają — i czym się różnią.
Cruelty-free — minimum prawne, nie wyróżnik
W całej Europie obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków i ich składników na zwierzętach. Oznacza to, że każdy kosmetyk legalnie sprzedawany w UE jest już z definicji cruelty-free — niezależnie od tego, czy ma na opakowaniu króliczka, czy nie.
Wiele firm ozdabia produkty tym symbolem jako "zaletę" — informując konsumenta o czymś, co jest po prostu wymogiem prawnym. My też używamy tego oznaczenia, ale rozumiemy, że to nie jest wyróżnik. To standard.
Vegan — to już jest realne zobowiązanie
Bycie wegańskim to coś innego. Oznacza, że w składzie kosmetyku nie ma żadnych składników pochodzenia zwierzęcego: lanoliny (tłuszcz owczy), wosku pszczelego, jedwabiu, keratyny, kolagenu czy karminy.
Wszystkie kosmetyki Unit4Men zawierają wyłącznie składniki roślinne i syntetyczne (w znaczeniu: nie pochodzące od zwierząt). 100% surowców wegańskich — weryfikowane przy każdym zamówieniu surowców.
Dlaczego to ważne dla nas
Nie dlatego, że jest modne. Dlatego, że skóra mężczyzny dobrze reaguje na składniki roślinne — betaina z buraka, sok z aloesu, olej jojoba, ekstrakt z chmielu. To składniki, które mają udowodnione działanie i nie wywołują niepotrzebnych reakcji alergicznych.
Jeśli masz pytania dotyczące konkretnego składnika — napisz do nas. Odpowiadamy na każde zapytanie składowe.