Skład kosmetyku na etykiecie wygląda jak wzór chemiczny, którego nikt nie ma czasu rozszyfrowywać. Nie musisz. Wystarczy znać trzy zasady, żeby w 30 sekund ocenić, czy kosmetyk jest wart swojej ceny.
Czym w ogóle jest INCI
INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients) to międzynarodowy, ujednolicony system nazewnictwa składników kosmetycznych - dzięki niemu skład na opakowaniu wygląda tak samo w Polsce, Niemczech czy Włoszech. Składniki wymienione są w kolejności malejącego stężenia - im wyżej na liście, tym więcej danego składnika w produkcie.
Zasada 1 - pierwsze pięć składników mówi najwięcej
Pierwsze pozycje na liście to zwykle rozpuszczalnik (najczęściej Aqua, czyli woda) i główne składniki aktywne - na nich opiera się realne działanie kosmetyku. Jeśli obiecany "cudowny składnik" znajduje się na końcu listy, jego stężenie jest śladowe, niezależnie od tego, jak duże litery poświęcono mu na przodzie opakowania.
Zasada 2 - sprawdź, czego NIE ma
Szybsza droga niż analizowanie każdego składnika to sprawdzenie, czy na liście nie ma:
-
SLS/SLES (Sodium Lauryl/Laureth Sulfate) - agresywnych detergentów piorących, które przesuszają i podrażniają skórę.
-
Silikonów (składniki kończące się na -kon lub -siloxane) - nie pielęgnują, tylko tworzą powłokę maskującą problem.
-
Parabenów - konserwantów, których unikanie stało się standardem w dobrych formułach.
-
Olejów mineralnych (Paraffinum Liquidum, Mineral Oil) - tanich wypełniaczy pochodzenia ropopochodnego.
Zasada 3 - "naturalny" na etykiecie to za mało
Słowo "naturalny" na opakowaniu nie jest w Polsce regulowane tak ściśle, jak mogłoby się wydawać - może go użyć niemal każda marka. Wiarygodniejszym sygnałem jest realny, podany wprost procent składników naturalnego pochodzenia (np. "98% składników naturalnych") oraz certyfikaty - Vegan, Cruelty-Free, Ecocert. To dane, za którymi stoi weryfikacja, nie tylko marketing.
Jak to wygląda w praktyce - przykład
Weźmy żel do mycia twarzy i brody: jako główny składnik czyszczący na etykiecie widnieje betaina z buraka cukrowego, a nie SLS/SLES. Dalej na liście sok z aloesu i ekstrakt z chmielu - łagodzące i nawilżające, nie tylko pieniące. Brak silikonów, brak barwników. Trzy zasady z tego artykułu, zastosowane do jednej etykiety, dają odpowiedź w mniej niż minutę.
FAQ - najczęstsze pytania
Czy "Parfum" na liście składników to zawsze coś złego?
Nie - to standardowe, wymagane prawnie oznaczenie kompozycji zapachowej. Problemem bywa jego pochodzenie i stężenie, nie sama obecność na liście.
Czy krótsza lista składników zawsze oznacza lepszy kosmetyk?
Niekoniecznie - liczy się jakość i funkcja składników, nie ich liczba. Rozbudowana, ale przemyślana receptura może działać lepiej niż uboga formuła z trzema składnikami.
Gdzie sprawdzić dokładne znaczenie konkretnej nazwy INCI?
Bazy takie jak INCI Decoder czy CosIng (oficjalna baza Komisji Europejskiej) pozwalają sprawdzić dowolny składnik z etykiety.